Jestem osobą wszystkozerna, wesele tradycyjne z różnym jedzeniem (mąż również wszystko je), na weselu pojawi sie typowo opcja wege dla kilku osób oraz dwie bezglutenowe, bo nie mam z tym problemu a chcemy ich dobrze ugoscic. Znajoma znowu jest wege wraz z mężem i ona nie planuje ani jednego mięsnego posilku mimo, że większość ludzi jak u Nas, lubi po prostu mięso. Nie mam z tym problemu, bo to jej wesele, ale ciekawi mnie z czego wynika narzucanie gościom swoich upodobań. Zawsze myślałam, że wesele robi się dla ludzi, a dobry gospodarz dba o wszytskich a nie tylko o siebie. Tak jak pisałam, jeden wieczór bez kotleta przeżyje, ale znam również osoby, które bez mięsa się nie obejda. Dlaczego zatem jedna strona robi wyjątki, a druga już nie. Byłam na weselu pary wege która zrobiła wyjątki i zrobili wesele z tradycyjnymi daniami, a dla siebie i gości o tych samych preferencjach zrobili po prostu osobne dania, więc widać że to nie reguła. Sorki za długi post. Jak wy robicie?
Po co miałabym stawiać menu którego sama nie zjem? Robić pod kogoś a sobie zostawić tylko 1-2 opcje ? Tak samo ja np. nie nienawidzę rosołu. Więc nie było rosoluz była pomidorowa z ryzem. Można zrobić wege ale treściwe i syte. " Bez mięsa się nie najem" to prostackie pierd...nie. chyba inne założenie jest wesela niż nazrec się schabowym i udkami z kurczaka